Szef: Kowalski! Znowu się obijasz! Zrobiłeś ten raport?!

Pracownik: Jaki raport szefie? 🤔

S: Jak to jaki? Jak to jaki!? Ja Ci płacę, a ty bąki zbijasz!

P: Szefie, mam zły dzień. Niech szef odpuści. 😒

S: Kowalski, ja Ci na pewno kiedyś odpuszczę! Do roboty, ten raport ma być gotowy za godzinę! 😡

Zależy nam, żeby nasi ludzie pracowali z zaangażowaniem, byli zmotywowani i samodzielni. Jednocześnie zdarza nam się obserwować sytuacje, w których pracownik chodzi ze zwieszoną głową, wyraźnie pozbawiony energii do działania. Czasem marudzi pod nosem, a czasem marudzi i narzeka do reszty zespołu, psując atmosferę. W dzisiejszym odcinku Firmy z Głową dowiesz się, jakie są główne przyczyny takiego stanu rzeczy i jak warto w takich sytuacjach reagować. Zapraszam!

Możesz obejrzeć go na Youtube klikając w miniaturę 🎥 (film na napisy) lub przeczytać w formie tekstowej poniżej.

Chwilowe spadki motywacji

Pierwsza rzecz, na którą należy zwrócić uwagę, to to, że zaangażowanie, motywacja nie jest czymś danym raz na zawsze. Nawet jeśli uda nam się ją w jakiś sposób wzbudzić u pracownika, to wymaga ona pielęgnacji. Podobnie jak roślinka, która kiełkuje z ziemi, potrzebuje wody i słońca, tak motywacja potrzebuje troski, zarówno ze strony pracownika, jak i jego szefa.

Jednocześnie pomimo wkładanych wysiłków, czymś absolutnie naturalnym jest, że raz ludzie mają skok w górę i chce im się bardzo, a za drugim razem skok w dół i nie chce im się robić nawet ich ulubionych rzeczy. Rzeczy, na których im zależy, którymi się interesują.

Te “dołki” motywacyjne mogą być spowodowane gorszym samopoczuciem, sytuacją rodzinną i milionem innych powodów.

Warto zwrócić też uwagę, że mamy jako ludzie różną ochotę i energię do poszczególnych zadań. Coś lubimy, czegoś nie lubimy, coś nas interesuje, a coś absolutnie nudzi.

Innymi słowy, motywacja to proces o charakterze falowym, a górki i dołki są czymś absolutnie naturalnym.

Jak w takim razie reagować w tej sytuacji?

Po pierwsze, obserwuj swoich pracowników i zwróć uwagę, czy spadek zaangażowania i motywacji jest chwilowy. Jeżeli tak, to najczęściej wystarczy dać znak, że widzimy, że coś się dzieje oraz zadanie pytania czy możemy jakoś pomóc?

S: Jurek, co Ty dzisiaj taki zmarnowany? Wszystko w porządku?

P: A, taki mam zły dzień dzisiaj. Przejdzie mi, spokojnie.

S: Jakbyś coś potrzebował, to daj znać. Jestem.

Napotkane trudności

Kolejnym powodem spadku motywacji i zaangażowania jest rzeczywista trudność, na którą trafił pracownik. Objawy są podobne. Gorszy nastrój, spadek energii, różne negatywne komentarze. Także ta sytuacja jest jak najbardziej naturalna. Zdarzają się trudne zadania czy problemy, na które pozornie nie ma rozwiązania. Myślimy, że wypróbowaliśmy już wszystkie sposoby i czujemy się bezradni. Jednak gdy pojawi się obok Ciebie ktoś, kto zada pytanie i coś podpowie, nagle dostrzegamy rozwiązanie i sprawa idzie do przodu.

W takiej sytuacji rola szefa jest bardzo istotna. Tak jak poprzednio, warto żeby zauważył problem i dał znać pracownikowi, że widzi, że coś się dzieje. Żeby dopytał o przyczyny trudności i zaoferował swoją pomoc w szukaniu rozwiązań.

Szef: Jurek, od trzech dni chodzisz z takim nosem zwieszonym na kwintę. Mam wrażenie, że pracujesz na pół gwizdka. Co się dzieje?

Pracownik: Kurczę, bo nie wiem jak ten temat z Betą dokończyć. Niby wszystko im się podoba, a mamy to niezamknięte od miesiąca.

S: I to Cię tak dołuje?

P: No tak, no bo zaraz koniec kwartału i liczyłem na ten kontrakt. I nie wiem co mam z tym zrobić…

S: Chodź, pogadamy. Przeanalizujemy sprawę i może wspólnie znajdziemy jakieś rozwiązanie. Co dwie głowy, to nie jedna.

To ważne. żebyśmy pomogli znaleźć pracownikowi rozwiązanie, a nie go całkowicie wyręczyli. Z drugiej strony, jeżeli zostawimy pracownika samemu sobie albo skomentujemy czymś w rodzaju “No właśnie za to Ci płacę, żebyś sobie radził”, to frustracja raczej wzrośnie, a motywacja spadnie.

Niedostrzeganie pozytywów

Trzecim ważnym i często spotykanym powodem spadku motywacji i zaangażowania jest utrata obiektywnego oglądu sytuacji przez pracownika. Czasem następuje jakaś zmiana w firmie, czasem ktoś bardzo długo pracuje i zaczyna skupiać swoją uwagę na rzeczach, które mu się nie podobają, są w jego ocenie głupie i bezsensowne. Z czasem tych “dziur” może widzieć tak dużo, że przysłaniają mu obraz całości. Pracownik zaczyna marudzić, narzekać, najpierw na pojedyncze elementy, a z czasem na całą firmę. Nie podoba mu się nic. Czym się to narzekanie różni od poprzedniego? Po pierwsze trwa dłużej. Po drugie nie ma jakiegoś konkretnego źródła. Po trzecie zaczyna wpływać na pozostałych członków zespołu.

Zadaniem szefa w tej sytuacji jest przywrócić pracownikowi pełne pole widzenia. Pokazać mu, że być może ma rację i parę rzeczy można by było zorganizować inaczej, ale jest kilka, o których zdaje się zapomniał. Ważne jest to, żeby nie pozostawić sytuacji bez reakcji. Ważne jest, żeby przypomnieć pracownikowi o plusach, a najlepiej tak poprowadzić rozmowę, żeby pod wpływem pytań sam przypomniał sobie jakie te plusy są.

Szef: Jurek, marudzisz i marudzisz!

Pracownik: W kółko to samo! Logistyka znowu zawaliła termin. Anka nie potrafi odkręcić prostej faktury. Klient się skarży. Cały czas: problem, lotyka, problem, klient, problem, Anka. Do dupy z taką robotą. Już mi się nic nie chce…

S: Jurek, a Ty pamiętasz co mówiłeś Mirkowi jak się u nas zatrudniał? Jaką to długą listę powodów, dla których u nas warto pracować miałeś? Pamiętasz co było na tej liście? Czy Ty przypadkiem nie zaczynasz widzieć tylko samych minusów i zapominasz o plusach?

P: Tak, wiem, pamiętam. Sam się dziwiłem ile na tej liście było plusów. Zapomina po prostu człowiek o tym. Chyba muszę sobie ją jeszcze raz przeczytać, żeby pamiętać i żeby łatwiej znosić te głupkowate problemy.

Tendencja do narzekania

Bywają też osoby, które narzekają na wszystko i zawsze. Generalnie każde polecenie potrafią skomentować słowami, że to głupie i bez sensu. Dlaczego tak się dzieje? Trudno to ocenić i myślę, że to rola kogoś innego, żeby szukać odpowiedzi na to pytanie. Jednocześnie jeśli mamy w zespole taką osobę i nie zareagujemy, to bardzo szybko zacznie ona wpływać na pozostałych członków zespołu. Często jest tak, że tacy pracownicy marudzą, narzekają, ale wykonują swoją robotę bardzo dobrze i szkoda byłoby ich stracić. Jednocześnie ich sposób bycia bywa nie do zniesienia dla innych. Psuje to atmosferę, odbiera ochotę do pracy i narzekać zaczynają pozostali.

Co robić w tej sytuacji? Jest tylko jedno znane mi skuteczne rozwiązanie, które może zastosować szef. Postawić wyraźną granicę. Dać swego rodzaju ultimatum, przykładowo:

Szef: Staszek, cenię Cię jako dobrego pracownika i specjalistę. Zależy mi na tym, żeby z Tobą współpracować dalej. Jednocześnie narzekasz, marudzisz, przenosi się to na zespół, ludzie zaczynają narzekać i marudzić…

Pracownik: Kurcze szefie, bez przesady, trochę człowiek musi ponarzekać…

S: Staszek, trochę możesz ponarzekać do mnie, ale w zespole tego nie chcę. Oczekuję, że będziesz się tego trzymał. Nie zgadzam się, żebyś mi rozwalił zespół i nie zmuszaj mnie do tego, żebym wyciągał wobec Ciebie konsekwencje. Ok?

P: Ok, ok, już nie będę…

Rola szefa

Jak widzisz, w każdej sytuacji ważne jest to, żeby szef dał znać pracownikowi, że widzi, że coś się dzieje. Dodatkowo, w zależności od sytuacji, powinien zaoferować pomoc, porozmawiać lub postawić wyraźną granicę. Obserwacja, trafna diagnoza i adekwatna reakcja to klucz do liderskiego sukcesu.

A z jakimi objawami spadku motywacji Ty najczęściej masz do czynienia? Jak sobie z nimi radzisz? Jeśli chcesz się tym podzielić lub masz do mnie jakieś pytania, to napisz do mnie: rafal@ignasiak.pl

Dobrego!

Rafał

Zapisz się do
naszego newslettera.

Otrzymuj regularnie bezpłatne treści
o zarządzaniu zespołem i komunikacji.

Kontynuuj czytanie

Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji

Zadzwoń +48 604 791 659 lub

Napisz do nas

Gwarantujemy w 100% merytoryczną konsultację na wybrany przez Ciebie temat.